Warto pamiętać, że każdy jest ekspertem od samego siebie. Nikt nie zna potrzeb człowieka lepiej niż on sam. Ten człowiek to także malutkie dziecko. Jeśli daje nam sygnał, że przekraczamy jego granice na pewno się nie myli. Szanowanie granic dziecka (i swoich!) to niezbędny warunek wychowania szczęśliwego człowieka.

Ważne jest, żeby od samego początku traktować dziecko jako odrębną osobę, która może mieć inne zdanie niż my, ma prawo czegoś nie lubić, a także lubi wiedzieć co się z nią dzieje.

Kiedy około pierwszego roku życia dziecko zaczyna samo się poruszać, nauka granic nabiera tempa. Czasem jest to dla rodziców bardzo bolesne doświadczenie, zwłaszcza gdy sami nie mają jasności, co do własnych granic. Dziecko coraz częściej słyszy od dorosłych słowo „nie” i zaczyna go używać w stosunku do nich. Uświadamia sobie powoli, że inni ludzie też mają swoje granice: rzeczy, które lubią i których nie lubią. Takie, które akceptują i takie, których nie mogą znieść.

Jak pomagać dziecku na tym etapie?

* Nie nadużywać zakazów, im więcej razy użyjesz słowa „nie” i „nie wolno” tym więcej razy usłyszysz je później od swojego dziecka
* Dobrze jest mówić „nie” tylko w dwóch sytuacjach: gdy dziecko narusza Twoje granice (np. robi coś co cię boli) oraz gdy robi coś, co zagraża jego bezpieczeństwu
* Uszanowanie granic dziecka jest ważniejsze niż wyegzekwowanie swoich granic. Jeśli nie umiesz wybrnąć z jakiejś konfliktowej sytuacji odpuść, ale nigdy nie używaj przemocy.
* Dziecko dopiero się uczy i będzie potrzebowało wielu doświadczeń, nie trzeba go ratować na siłę z każdej opresji i warto być cierpliwym

Granic nie trzeba wyznaczać, one po prostu są! Wymyślanie kolejnych zasad dla samych zasad to męczenie siebie i dziecka. Zwłaszcza, że większości z nich dziecko nie rozumie.

Najważniejsze w tym momencie jest abyśmy to my znali własne granice. Niestety wielu z nas nie za dobrze sobie z tym radzi. Nasze dzieci są wtedy zagubione i nie czują się z nami bezpiecznie.

Po czym można poznać, że mamy kłopoty z własnymi granicami?

* gdy spostrzegamy zbyt wiele spraw dookoła siebie tak, jakby były one naszą częścią; poświęcamy dużo czasu na myślenie o rzeczach, na które nie mamy wpływu; denerwuje nas, że pogoda nie taka, ludzie nieodpowiedni
* gdy uczucia i zachowania innych ludzi wydają nam się zawsze celowe i wymierzone w nas albo obarczamy innych odpowiedzialnością za swoje uczucia
* gdy traktujemy dziecko i innych bliskich jako przedłużenie samych siebie; uważamy, że wszystko dokoła nas powinno się odbywać tak, jak to zaplanowaliśmy
* mamy trudności gdy dziecko się z nami nie zgadza; nie potrafimy sobie poradzić, gdy dziecko czuje i przeżywa coś w inny sposób niż my sami
* trudno nam zaufać dziecku i uwierzyć w to, że zna swoje potrzeby; często wtedy stosujemy różne formy przemocy, aby skłonić dziecko do współpracy: karmimy na siłę, ubieramy gdy nie jest mu zimno
* gdy pozwalamy wchodzić sobie na głowę; dla dobra ogółu poświęcamy wiele ważnych dla siebie spraw
* chcemy uszczęśliwić wszystkich dookoła, nawet kosztem własnego szczęścia. Uważamy, że bez nas inni ludzie nie daliby sobie rady
* gdy początkowo naturalna sytuacja, w której rodzice starają się zaspokajać wszystkie potrzeby dziecka trwa zbyt długo
* gdy czujemy się złymi rodzicami, jeśli dziecko płacze mimo, że jesteśmy przy nim i staramy się pomóc, a także wtedy, gdy cierpimy mówiąc dziecku „nie”, nie zgadzając się na coś, czy po prostu nie mogąc mu dać „gwiazdki z nieba”
* gdy nie potrafimy pogodzić się z tym, że nasze dziecko się stopniowo się usamodzielnia, unieszczęśliwia nas fakt, że potrafi zaspakajać coraz więcej swoich potrzeb bez naszej pomocy

Jeśli odkryliście siebie w którymś z tych opisów, proszę, nie majstrujcie przy swoim dziecku. Najpierw poukładajcie samych siebie. Wtedy wszystko inne sprawy same się ułożą.

 

                                                                             Wyszukała i opracowała: Iwona Namysł

Bip

Ramowy rozkład dnia

Kubusiowe Kuchcikowo